Maraton Karpiowy Podbiedziska
Dodane przez Piotrek dnia 29 maj 2011 16:12
Mijały tygodnie, dni i godziny, aż nadszedł czas wyjazdu na pierwsze tegoroczne zawody. Po kilku dniowych przygotowaniach zanęt, przynęt oraz prowiantu wraz z ojcem Markiem, kuzynem Arkiem i kolega Grzesiem nadszedł dzień wyjazdu.CZYTAJ WIĘCEJ
Rozszerzona zawartość newsa
W środę o 5 rano budzik zrywa mnie na nogi, poranna toaleta i jadę do taty po sprzęt. Na miejsce docieramy o godzinie 11, część drużyn już dojechała lecz nadal czekaliśmy na resztę. Losowanie stanowisk ma się odbyć o godzinie 12. Mając więc chwile czasu postanawiamy przespacerować się po łowisku. Obchodząc łowisko, każdy z nas obmyślał już taktykę oraz które stanowisko chciałby wylosować. Na zawodach startowali również chłopaki z Lubonia, Grzesiu od razu przeszedł do wyciągania informacji od znajomych co, jak i gdzie.










Na wodzie od samego przyjazdu można było zaobserwować wiele spławów. Podniosło to nam wszystkim ciśnienie, wiedząc że tak intensywne spławy oznaczać mogą tylko jedno; dużą ilość brań.Spacery dobiegły końca i wybiła godzina 12 czyli godzina sądu. Odbyło się oficjalne rozpoczęcie zawodów oraz losowanie stanowisk.












Wywoływani do losowania według kolejności zapisów Grzesiu z Arkiem losują przed nami, dostają stanowisko numer 7. Grzesiu nie czekając na dalsze wyniki losowań poszedł na rekonesans. My mieliśmy nieco więcej szczęścia i dobrą ręką ojca wpadła nam 29. Wiedzieliśmy na czym stoimy, gdyż Arek już łowił na tym stanowisku i od razu doradził nam gdzie i jak najlepiej łapać. Po zakończeniu losowania wszyscy rozjechali się na stanowiska i przyszedł czas na rozpakowywanie się.
Doświadczeni o zeszłoroczne wyprawy ja łowisko wiemy, że najlepsze wyniki osiąga się łowiąc przy brzegu tuż za trzcinami.





Jednak po uzgodnieniach wraz z tatą decydujemy się umieścić dwa zestawy nieco dalej i na głębszej wodzie. Po wysondowaniu zostawiamy markera na dziewięciu metrach głębokości. Przyszedł czas na przygotowanie zanęty. Do wody poleciało 15kg kukurydzy 10 kg pelletu oraz 5kg kulek, wszystko wymieszane i doprawione bosterem. Teraz pozostało już tylko czekać na brania.











Łowienie zaczęło się o godzinie 16. Po zarzuceniu zestawów postanawiam się wybrać do Grzesia i Arka, którzy łowią po przeciwnej stronie zbiornika. Kiedy już do nich dotarłem i przy piwku zaczęliśmy omawiać jaka sytuacja panuję w wodzie oraz kto na co się zdecydował słyszymy piękne dla naszych uszu piii Widzimy za chłopaki z Lubonia na stanowisku 39 mają branie trzydzieści minut po rozpoczęciu zawodów. Każdy z nas zaciera ręce po tym co się dzieje i mamy nadzieje na jeszcze więcej brań. Wracam do siebie i oczekuje na brania. Około godziny 23 postanawiamy iść do łóżek. Nas sen nie trwał długo gdyż o pierwszej w nocy budzi nas dźwięk naszego sygnalizatora. Wylatuje ze śpiwora, dolatuje do stojaka i zacinam. Po krótkim holu w ciemnościach i bez latarek stwierdzam, że musi to być małą ryba. Mylę się gdyż waga wskazała 11.450 i był to amur.






Szybki montaż zestawu i zarzucam w to samo miejsce tuż za trzcinami. Rybka wzięła na dwie połówki kulek o zapachu bananowo ; ananasowym. Idziemy dalej do łóżek. Podekscytowani rybą nie zdążyliśmy nawet zmrużyć oczu. Chwile po tym następuje kolejne branie, tym razem na wędce z lewej strony, z głębokości 1 metra. Niestety ta walkę wygrywa ryba i zrywa przypon. Krótka analiza co było źle i okazuje się, że przypon był wykonany z plecionki wytrzymałej tylko do 5kg. Wytrzymałość ta jest zdecydowanie za mała, a wiemy że karpie w tej wodzie są niezwykle waleczne. No cóż, za błędy trzeba płacić.
Przez cały dzień cisza na naszych wędkach. Zastanawiamy się co jest nie tak skoro na innych stanowiskach są brania. Postanawiamy, że wszystkie 4 wędki umieścimy przy samych trzcinach gdyż z dala nie doczekaliśmy się żadnego brania. Słuchając prognoz pogody dowiadujemy się, że czeka nas ciężka burza. Tak też było o 20 siedzieliśmy już w namiotach a na zewnątrz szalały ze 3 albo i 4 burze. Dochodziła już 22 i burza ucichła, deszcze jeszcze padał ale ta zmiana pogody wpłynęła chyba pozytywnie na ryby. Chwile po ostatnich grzmotach piorunów mam branie na lewej wędce. Wybiegam boso z namiotu i zaczynam hol. Rybka niestety weszła w zatopione drzewo z lewej strony stanowiska. Decyzja jest szybka i jednoznaczna, do wody za rybą. Cały hol trwał około 20 minut. Jestem cały mokry ale zarazem szczęśliwy. Jest kolejna ryba, karp ok. 11kg.






Jest dobrze mówimy. Idziemy spać lecz nie na długo godzina 11.40 kolejne branie. Tym razem u ojca. Ryba nie jest duża, ale jest.






Zadowoleni kładziemy się ponownie do łóżek lecz nie na długo, 2 w nocy kolejne branie również u ojca. Rybka znów poniżej 10kg. Do rana brak brań. Rankiem budzi nas hałas kolejnego deszczu. Przez cały dzień brak brań, lecz chłopaki 2 stanowiska dalej łowią regularnie ryby. Dowiadujemy się, że wszystko ze środka, szybka decyzja i jedna wędka ląduje z powrotem na 9 metrach. Na branie długo nie czekaliśmy po dwóch godzinach od zarzucenia ojciec łowi swoją życiowe 11.200








Po wieczornym braniu delikatna zmiana taktyki i decydujemy się łowić również daleko. Dwie wędki zostają blisko a dwie lądują daleko, oczywiście wszystkie stanowiska są regularnie rano i wieczorem donękane. Noc mija nam spokojnie, bez żadnych wyników. Mieliśmy tylko jedno branie ale puste. Dopiero około 6 rano wyjazd na mojej prawej wędce i mały amurek ląduje na macie.






Troszkę zawiedzeni sytuacją z nocy nie wiemy co robić, w czasie gdy u innych brań jest dużo. Pomocą przychodzi nam kolega Grzesiu. Niestety losowanie było dla niego nieudane i jego 7 okazała się bardzo zła. Wraz z Arkiem nie mieli jeszcze żadnego brania, a tu przed nami ostatnia noc walki. Jak już wspomniałem pomocy dał nam Grzesiu, przeprowadził on kilka wywiadów kto na co łapie. Okazało się, że najlepszą przynęta jest kulka fluo o jaskrawych kolorach i najlepiej smaku morwy. Problem był taki, iż takiej kulki nie posiadałem w swoim arsenale, pomocną dłoń dali mi koledzy z klubu karpiowego w Pobiedziskach a dokładnie Damian łowiący wraz z Tomkiem. Otrzymałem od nich dwa pop-upy o oczojeb.. kolorze i zapachu morwy. Okazało się to strzałem w 10. W nocy na te kuleczki wyholowaliśmy 3 karpie co było już ostatnimi rybami.












Więcej brań już się nie doczekaliśmy. Po niedzielnym śniadaniu przyszła pora na pakowanie. Zawody kończyły się o 10. Ostatnia noc dała nam duże szanse, żeby znaleźć się na podium. Atmosfera zrobiła się nerwowa, ponieważ dochodziły nas słuchy, że zespoły ze stanowiska 3 oraz 19 bardzo dobrze połowili. Sytuacja była niepewna, gdyż wszyscy mieliśmy podobne wagi, a jeszcze na pół godziny przed końcem chłopaki z 3 holują rybę. To już całkiem nas podłamało i stwierdziliśmy, że spadliśmy i to daleko.
Po spakowaniu i udaniu się już na oficjalne zakończenie, dowiadywaliśmy się, że może nie będzie tak źle. Postanowiliśmy nic nie mówić i poczekać na oficjalne zakończenie.





Sędzia główny zawodów podziękował wszystkim za wspaniałą atmosferę i przeszedł do wyczytywania wyników. I wtedy usłyszeliśmy, że stało się to faktem. Tak jesteśmy trzeci, jest to nasze pierwsze podium w historii zawodów. Cieszymy się jak małe dzieci.












Pozostały już tylko gratulacje, pamiątkowe zdjęcia oraz powrót do domu. Oczywiście do zobaczenia za rok.
Dariusz Dzióbek

Oficjalne wyniki zawodów :


I miejsce ; Krzysztof Brzychcy, Andrzej Kopeć 126,25kg ; 17 ryb
II miejsce ; Tomasz Szymczak, Jerzy Błachnio 106,3kg - 12 ryb
III miejsce- Marek Dzióbek, Dariusz Dzióbek 81,95kg - 9 ryb
IV miejsce ; Andrzej Kica, Jerzy Frydryszek 77,30kg - 10 ryb
V miejsce ; Adam Krugiełka, Mariusz Bednarek 69,95kg -8 ryb
VI miejsce; Jarosław Matelski, Dariusz Wilczyński 67,80 - 8 ryb
VII miejsce ; Robert Szynański, Paweł Szymański 56,00kg 6 ryb
VIII miejsce ; Przemysław Sobolewski, Marcin Sobolewski 53,10 - 6 ryb
IX miejsce ; Damian Winiecki, Tomasz Kaczerewski 37,75kg - 5 ryb
X miejsce ; Rafał Ciesielski, Grzegorz Bartosiak 19,80kg - 2 ryby
XI miejsce; Jacek Piątek, Radosław Płotkowiak 17,20kg - 2 ryby
XII miejsce ; Robert Leszczyński, Sebastian Arteniuk 16,65kg - 2ryby
XIII miejsce ; Andrzej Danielak, Marcin Danielak 10,20 - 1 ryba
XIV miejsce ; Przemysław Eliks, Sebastian Białkowski 9,80 - 1 ryba
XV miejsce ; Marcin Adamski, Waldemar Woznowski 6,90 - 1 ryba
XVI miejsce ; Zbigniew Kotarski, Wojciech Wożniak 5,60 - 1 ryba


Więcej zdjęć do zobaczenia na stronie : www.pobiedziskiklubkarpiowy.pl