CHWAŁOWICE WIOSNA 2017
Dodane przez Piotrek dnia 28 marzec 2017 21:47

Rozszerzona zawartość newsa
Długo oczekiwany po zimowym letargu wyjazd w poszukiwaniu karpia nasze „pragnienie” skierowało nas do Chwałowic. 24-26.03.2017 Stał się już historią. Zameldowaliśmy się na tym kameralnym akwenie w piąteczek nieco po 14: 00 i jak to bywa w pierwszych chwilach nowego „startu” szybko przystąpiliśmy do odpowiedniego przygotowania. W całym tym zgiełku zmagań z rozpakowaniem i gotowością do wywózki mile zaskoczeni zostaliśmy przez Dagmarę(właścicielkę zbiornika) poczęstunkiem domowej „roboty” ciastem. Dzięki Daga! Pierwsze koty za płoty i czas na zasłużoną integrację, integrację rzecz jasna z karpiowym duchem by sprzyjał nam na ten nowo rozpoczęty sezon. Noc mijała z wolnego biegu owijając wokół wszystko, co na jej drodze stanęło, zimowym szalem.



Niby nic takiego, ale -2 dawało się odczuć wyskakując z cieplutkiego śpiworka. Nad ranem pipipiiii u Mrozika owocuje pierwszym tego roku prosiaczkiem 11.300 kg.



To „farciarz”, w ciągu dnia poprzedniego lubiły go leszcze o dość ciekawych rozmiarach a poranek nagradza go jeszcze bardziej ku uciesze całej gawiedzi. No tak nie wspomniałem o ekipie, która obecna była na starcie w 2017 rok. Cóż zaczniemy od pomysłodawcy, czyli Damiana, potem Mrozik, ja i zaprzyjaźnieni koledzy Wojtek i Kuba. Sobota słoneczna dawała poczucie, że coś zacznie się zaraz dziać. Niestety nic na koniec dnia nie wskazywało na to by wiosnę rozpocząć z kopyta. Zimna woda, to jeden z czynników niemrawych brań i słabej jeszcze aktywności naszych karpiowych bobasów. Ale humor dopisywał i śmiechy w naszym „lokum” dawały poczucie dobrze zapowiadającego się roku. Sen zmorzył nasze towarzystwo. Pobudkę o około 5: 00 zafundował mi sygnał w centralce. Z niedowierzaniem w pierwszej chwili obserwowałem chłopaków centralki, ale nie, znowu na mojej – bieg. Kiedy zobaczyłem opuszczony swingeer pomyślałem „leszcz?. Nieco zaspany miałem wracać w cieplutkie posłanko a tu ciach z wolna rusza ku górze klejąc do blanku. Jest, delikatny i szybki hol z błyskawicznym lądowaniem w podbieraku ukazał potworka 7,300 kg,



Do końca zasiadki zostało kilka godzin i już nic się nie wydarzyło. A wydarzy się? Chyba tak, chłopaki żądają rewanżu!