The New Celtic Lakes
Dodane przez Piotrek dnia 12 czerwiec 2017 22:12
Wielka Brytania, dziś kojarzy nam się w niecodzienny albo nawet codzienny sposób na życie. Wielomilionowa ekspansja migracyjna rodaków i nie tylko na "wyspy obiecane" otwarła nam drzwi do możliwości o których kilkadziesiąt lat wstecz nie jeden ziomal mógł tylko pomarzyć. Są tego dobre i złe strony. Niektórzy sparzyli się ale zdecydowana większość chcących osiągnąć w odrobinie swoje zaplanowane cele umiejętnie korzysta z tamtejszego życia. Cóż, przysłowie w tej sytuacji sprawdza się niemalże co do joty: " jak sobie pościelesz tak się wyśpisz". Kilka lat wstecz nasz kompan team-owy Paweł zawalczył o swą przyszłość właśnie w krainie królowej Elżbiety. Kilkadziesiąt miesięcy aklimatyzacji i wreszcie powrót do swego hobby stał się rzeczywistością. The New Celtic Lakes, jest pierwszym oficjalnym łowiskiem które to postanowił obłowić nasz kolega.



Rozszerzona zawartość newsa
Nie będę tutaj opisywał historii życia Pawła w WB. Jedynie przekazuję informacje i mam nadzieję, że nie ostatnią z zasiadek które to Paweł zamierza relacjonować za pośrednictwem mojej osoby na łamach naszej strony. Tak jak wspomniałem i w tytule i treści tego news-a łowisko które na początek przedstawia nam nasz "brat" należy do typowych akwenów w tamtej części świata. Jak każdy zakątek takich ostoi zapewne w realu jest szaleńczo urokliwe. Pozwolę sobie na krótki cytat z naszej rozmowy: " Po blisko trzech latach bez kija w końcu rozprostowałem żyłki. Może nie są jakieś wielkie okazy ale po tak długim czasie cieszyły jak by miały po 20 kilo."





Dokładnie tak... myślę , że każdy z nas ma podobne odczucia w sytuacji kiedy jesteśmy bez możliwości skonsumowania hobby jakim zaraziliśmy się od ... ok, od daaawna! Kilkugodzinny pobyt nad wodą włączył piąty bieg Pawłowi i wzniecił apetyt na sporo więcej. W pierwszych podbojach zaoferował "prosiaczkom" z wysp kuleczki które prezentuję na poniższym zdjęciu.





I jakby nie patrzeć bez żadnej specjalnej spinki a tylko na pełnym luzie można uszczęśliwić siebie samego lądując na macie nawet takie "maluchy".




Szacun Pawle za pamięć o swych "korzeniach" 1 KZK jest "rozpoznawalna" na coraz większym obszarze. Cieszy oko widok naszego logo na rozpiętym banerze a w dodatku przypieczętowany pamiątkowym zdjęciem z pierwszych trofeów na obczyźnie Pozostaje życzyć Ci w następnych zasiadkach kolejnych zdobyczy i by zwyżkowały Twoje PB na wodach po za granicami naszego kraju za każdym razem twych pobytów nad wodą. Samych kabanów i oczekuję następnych relacji nawet tylko fotograficznych. Powodzenia i do zobaczenia.


Kuna