Lake Katlov
Dodane przez Piotrek dnia 06 październik 2018 11:25

"Červené Janovice, jezero Katlov"


Rozszerzona zawartość newsa


Siema czytelniczko, czytelniku. Historia ta miała miejsce w czasie teraźniejszym a wszelkie podobieństwa są jak najbardziej wskazane.


Zima 2018, właściwie początek roku a kilku zwariowanych i pozytywnie zakręconych fanatyków naszego hobby żartem ustala wyjazd na Jezero Katlov, Lake Katlov. Tak to mrzonki, przecież to syndrom braku karpiowania w tym okresie paskudnej pluchy. Takie to głosy kołatały moje myśli w głowie. Niestety lub „stety” nie było to czcze gadanie głupawych pomysłów a szybkie podjęcie decyzji przez naszego kolegę Wojtka. Zostaliśmy postawieni przed faktem i odwrotu nie ma. Rezerwacja na Katlov została klepnięta. Ha ha hi hi jakie to były dyskusje och ho ho itd. Minęło kilka dni i śrubka się odkręciła a lampka zgasła, sorry chłopaki coś nie pykło z rezerwacją. Ech no jak był „napał” to teraz zrobił się jeszcze większy. Ponowne weryfikowanie terminu i lipa, miejscówki zajęte. Pozostały jedynie te, na które niespecjalnie były obłożenia. Jak przygoda to przygoda jedziemy- nr 15, nr 16, nr 17, 19-23.09.2018.





Minęło kilka miesięcy i ruszyliśmy podbijać czeskie Katlov Jakuba Wagnera. Fajnie być tak naładowanym energią i nastawionym na wielkie zdobycze. Nasze miasto Kalisz oddalone o niespełna 400 km od Červené Janovice zmusiło nas do wczesno porannych zmagań z pakowaniem ekwipunku by na czas dotrzeć na miejsce.
Będąc na miejscu przyjął nas serdecznie opiekun łowiska. Przy zimnym piwku serwowanym na miejscu Standa (nie wiem czy dobrze napisałem imię opiekuna) objaśniał jak stawiać zestawy by móc mieć szansę na „Wagnerskie” kabany. Króciutko opiszę łowisko:, więc nasze stanowiska są umiejscowione w najpłytszej części łowiska.




Jak się później okazało woda pod powierzchnią skrywała swoje niespodzianki w postaci przegłębienia i korytarzy, którymi przemieszczały się karpie. Dlaczego później? Otóż stan poziomu wody na pierwszy rzut oka wydawał się być normalnym niestety jak bardzo się myliliśmy okazało się w trakcie sondowania miejscówki. Powiem szczerze byłem załamany, bo według wizualizacji sytuacji na wodzie głębokość sięgała kuprom łabędzi stojącym niczym Jezus w centralnej części zbiornika. Szok! Ale znajdujemy kilka zdecydowanie głębszych miejsc tuz pod nogami zgodnie z opisem opiekuna. Położyliśmy tam zestawy. Jednak mnie to nie satysfakcjonowało.
Po całym dniu emocji nastał wieczór i zmęczeni sytuacją można by powiedzieć nie mając żadnych szans na podjęcie przynęty przez karpia spokojnie ułożyliśmy się do snu. Godzina 3:00 zdziwienie pi pi piii pi pi piii „Kuna branie” mówi Mrozik równie zdezorientowany jak ja. Rany Julek branie, podnosząc kija mówię jest. Niewielki, ale jednak.




Szybka fotorelacja niespełna piąteczki i z „opadniętą szczęką” poszliśmy spać dalej. (Oczywiście każdy z nas miał odrobinkę nadziei, że jeszcze raz coś ten nocy przyciśnie) Nic już nam tego poranka nie zakłóciło a i dzień cały opiewał w medytację i rozkoszowanie się zimnym browarkiem w upalny dzień.
Kumplom, czyli Damianowi, Wojtkowi i jego synom nie było dane mieć możliwość spotkania z cyprinusem. Nikt jednak nie zamierzał składać broni wiedząc, że nasze stanowisko miało to szczęście. Przecież dopiero, co przyjechaliśmy. Jak wcześniej wspomniałem cały dzień minął na „medytacji” i rozkoszowaniu się pobytem w przepiękny słoneczny dzień?






Podobnie jak po przyjeździe nasze przypuszczenia o złych warunkach i kiepskich miejscówkach zagościły w naszych umysłach. Mimo że ten maluch minionej nocy miał być naszym zwiastunem lepszego i miał dać nam odczucie jak bardzo się mylimy to jednak uznaliśmy, iż był to „ślepy traf”. Z takim przekonaniem sen zawitał w nasze progi. Niczym powtórka z rozrywki albo nocna mara punktualnie o 3:00 ponownie słychać piiiii. Konsternacja i start do wędzisk - siedzi. W gęstwinie żyłek w nocnej otoczce po kilkunastu minutach w podbieraku ląduje piękny pełnołuski. 13,600 kg






Nie spodziewaliśmy się takiego obrotu sprawy. Ranne odwiedziny rodaków na stanowiskach informacja o naszej nocnej zdobyczy nieco podrażniły ego kompanów. Młodzież wzięła się „do roboty” i już wkrótce udowadnia, ze poszerzenie wiedzy karpiowania poprzez wyciąganie wniosków z zasiadek dała owoce.






Starsi wytrwale trzymali się swego założonego planu aczkolwiek zbyt wiele nie mogli zrobić. Zostali zamknięci przez sąsiada z dziewiątki z jednej strony a z drugiej przez młodzież. Gdyby była wyższa woda byłaby zdecydowanie większa szansa na cokolwiek. My pod koniec dnia doławiamy jeszcze jednego malucha równie w podobnej wadze.






Mamy trzy sztuki z nadzieją na to, że dzisiejsza magiczna noc a dokładnie godzina 3:00 ponownie przyniesie „kabanka”. Poranek okazał się zimny nastąpiła mała zmiana pogody, nocnej niespodzianki nie było. Dzień mijał dość szybko. Pod wieczór następuje całkowite załamanie aury, burza robi duże spustoszenie. Delikatnie ucierpieli nasi przyjaciele. Po burzy role się odwróciły chłopacy holują kilka rybek. My pozostajemy na trzech przy jednej spiętej. Młodzież uparta w swym postępowaniu pokazała, że warto szukać do ostatniej chwili. Wyjęli 5 ryb i mieli kilka spinek. Wcale się nie należy dziwić, dlaczego. Górka, która była niczym mur chiński ( 10-20 cm wody o szerokości 5 -6 m „łachy” dzieliło dojście do dołka o głębokości 1,3 m) nie pozwalała na normalny hol tylko wymuszała oczekiwanie aż karp sam wyjdzie w korytarz, którym wpłynął. Brawo Mateusz i Konrad. Przed nami ma być ostatnia doba jednakże po konsultacjach i przeżyciach minionej burzowej nocy podjęliśmy decyzję o skróceniu naszej zasiadki i późnym popołudniem zebraliśmy się do wyjazdu. Decyzja była strzałem w dziesiątkę, ponieważ wg prognoz miało być fatalnie i tak też się stało. Prawie w ostatnim momencie zapakowaliśmy cały majdan w samochody i ruszyliśmy w drogę powrotną. Nie żałujemy decyzji o wyjeździe, zdobyliśmy nowe doświadczenia, poznaliśmy nowych ludzi dodam, że całkowicie przychylnych. Pozdrawiamy ekipy które wówczas były na zasiadkach zarówno na Katlov jak i Pohan .
Best regards anglers from the Katlov Pohan fishing ground! 19-23.09.2018




Dzięki wszystkim za zasiadkę.
Kuna.
Krótki filmik